Przegląd filmowy: Rok protestu. 1968 w kinie europejskim @ ILUZJON FILMOTEKI NARODOWEJ, Warsaw [od 23 lutego do 18 marca]

Przegląd filmowy: Rok protestu. 1968 w kinie europejskim


1623
23
lut.
 
- 18
mar.
19:00 - 21:00

 Strona wydarzenia
ILUZJON FILMOTEKI NARODOWEJ
Narbutta 50A, 02-541 Warszawa
Rok protestu. 1968 w kinie europejskim

Dwanaście filmów z sześciu krajów pokazuje atmosferę końca lat sześćdziesiątych – rejestrowaną na bieżąco i wspominaną po latach. Choć postulaty studentów protestujących we Francji, Włoszech i RFN różniły się od oczekiwań młodzieży z Polski czy Czechosłowacji, to łączył je duch kontestacji i niezgody na zastany porządek społeczny. Wszyscy należeli do pierwszego pokolenia urodzonego po drugiej wojnie światowej. Pragnęli rewolucji obyczajowej i szukali nowego języka w sztuce. Różniła ich polityka. Rebelianci z Europy Zachodniej fascynowali się komunizmem, a buntujący się obywatele Europy środkowo-Wschodniej go potępiali.
W 1968 roku do europejskiej kultury i polityki wkroczyli przedstawiciele generacji, dla której słowa „równość” i „wolność” to nie były frazesy. Po obu stronach żelaznej kurtyny traktowali je z niezwykłą powagą. Erich Fromm pisał o nich: „Ci młodzi ludzie usiłują być, nie interesuje ich natomiast, co dostaną w zamian, ani co będą posiadać”.
Ale tamten czas miał także ciemne strony: wkroczenie wojsk Układu Warszawskiego do Czechosłowacji, antysemicka nagonka w Polsce, zamachy terrorystyczne Czerwonych Brygad i Frakcji Czerwonej Armii. Zmiany społeczne i polityczne wywoływały strach i niepokój grup, przeciw którym były wymierzone. Koniec lat sześćdziesiątych to nie tylko radosna kontrkultura, protest-songi i moda na dzwony, ale też namacalne doświadczenie przemocy.
Instytucje reprezentujące sześć krajów: Polskę, Czechy, Słowację, Niemcy, Francję i Włochy przedstawiają wspólną panoramę tamtego czasu widzianą przez pryzmat filmów fabularnych. Kino lat sześćdziesiątych pokazuje ważną i jednoczącą rolę sztuki: szukania nowych form wyrazu, odważnej estetyki, wyzwalania się z kagańca konwencji stylistycznych. Rok 1968 jest nie do pomyślenia bez filmowych „nowych fal”. Na tle rewolucyjnego ducha ówczesnego kina, dzisiejsze fabuły okazują się zaskakująco tradycyjne. Czy kontrkultura nie przetrwała próby czasu? Niekoniecznie. We współczesnych wspomnieniach tamtych lat wybrzmiewa nuta nostalgii, tęsknoty za rewoltą i zaangażowaną młodzieżą.
Po pięćdziesięciu latach od polskiego Marca i francuskiego Maja, Praskiej Wiosny i niemieckiej rewolty studenckiej też wstrząsają turbulencje polityczne. Zmiany wywołane protestem tamtego pokolenia były trwałe, lecz dziś odchodzi ono z kultury i polityki. Ustępuje miejsca ludziom, którzy wychowali się w innej Europie. Jak poradzić sobie z dziedzictwem 1968 roku? Co pamiętamy do dziś, a o czym zdążyliśmy zapomnieć? Filmy pokazywane podczas przeglądu dają wieloznaczne odpowiedzi i prowokują do dalszych pytań.

Program (Warszawa) | Pokazy odbywają się w kinie Iluzjon

23.02.2018, godz. 19.00
Otwarcie przeglądu, dyskusja z udziałem prof. Tadeusza Lubelskiego i prof. Piotr Zwierzchowskiego. Po projekcji zapraszamy na mały poczęstunek
„Marcowe Migdały“, PL, 1989, reż. R. Piwowarski, 89 min.

24.02.2018, godz. 18:00
„Wielkie marzenie”, 2009, Włochy, reż. M. Placido, 101 min, wprowadzenie: Diana Dąbrowska

25.02.2018, godz. 18:00
„Dowód osobisty”, 2010, Czechy, reż. O. Trojan, 137 min, wprowadzenie: Ewa Ciszewska

2.03.2018, godz. 18:00
„Teoremat”, 1968, Włochy, reż. P.P. Pasolini, 98 min, wprwoadzenie: Karol Jóźwiak

3.03.2018, godz. 18:00
„Ptaszki, sieroty i głupcy”, 1969, Słowacja, reż. J. Jakubisko, 82 min, wprowadzenie: Patrycjusz Pająk

4.03.2018, godz. 18:00
„Chinka”, 1967, Francja, reż. J.-L. Godard, 96 min, wprowadzenie: Paulina Kwiatkowska

9.03.2018, godz. 18:00
„Zakładnik”, 2014, Słowacja, reż. J. Nvota, 102 min, wprowadzenie: Ewa Ciszewska

10.03.2018, godz. 18:00
„Po maju”, 2012, Francja, reż. O. Assayas, 122 min, wprowadzenie: Paulina Kwiatkowska

11.03.2018, godz. 18:00
„Jeśli nie my to kto”, 2011, Niemcy, reż. A. Veiel, 124 min, wprowadzenie: Ewa Fiuk

16.03.2018, godz. 18:00
„Ręce do góry”, 1967, Polska, reż. J. Skolimowski, 76 min, wprowadzenie: Iwona Kurz

17.03.2018, godz. 18:00
„Stokrotki”, 1966, Czechosłowacja, reż. V. Chytilová, 74 min. wprowadzenie: Patrycjusz Pająk

18.03.2018, godz. 18:00
„Podpalacze”, 1969, Republika Federalna Niemiec, reż. K. Lemke, 65 min, wprwoadzenie: Ewa Fiuk

Projekcja filmu „Podpalacze“ i spotkanie z reżyserem – Klausem Lemkem

Klaus Lemke (ur. 1940) – niemiecki reżyser, który w połowie lat sześćdziesiątych debiutował filmami krótkometrażowymi. Pierwszą pełnometrażową fabułę „48 godzin do Acapulco” (48 Stunden bis Acapulco) nakręcił w 1967 roku. Dwa lata później wywołał skandal „Podpalaczami” (Brandstifter) – opowieścią o pierwszym zamachu dokonanym przez późniejszych współzałożycieli Frakcji Czerwonej Armii. W wielu filmach przedstawiał miejskie i towarzyskie życie Hamburga. Uchodzi za reżysera bezkompromisowego, który pracował często bez subwencji, bez gotowych scenariuszy i profesjonalnych aktorów. Oprócz „Podpalaczy” do jego najbardziej znanych filmów należą „Rocker” z 1972 roku oraz „Szczur” (Die Ratte) z 1982 roku – oba opowiadają o problemach zbuntowanej młodzieży w wielkich miastach. Przez licznych krytyków Klaus Lemke uznawany jest za jednego z ostatnich przedstawicieli kina autorskiego. W 2012 roku, w skandalizującej atmosferze, odbyła się premiera „Berlina dla bohaterów” (Berlin für Helden). W kolejnych latach nakręcił jeszcze trzy pełnometrażowe fabuły.

Spotkanie z Klausem Lemkem poprowadzi Ewa Fiuk, znawczyni kina niemieckiego, autorka m.in. książek: „Inicjacje, tożsamość pamięć. Kino niemieckie na przełomie wieków” (2012) oraz „Obrazo-światy, dźwięko-przestrzenie. Kino Toma Tykwera” (2016).

Program (Łódź) | Pokazy odbywają się w Centrum Dialogu im. M. Edelmana

24.05.2018
18.00: dyskusja otwierająca projekt z zaproszonymi gośćmi
19.30: „Marcowe migdały”, 1989, PL, reż. R. Piwowarski, 89 min.

25.05.2018, godz. 18.00
„Podpalacze”, 1969, Niemcy, reż. K. Lemke, 65 min.

26.05.2018, godz. 18.00
„Ptaszki, sieroty i głupcy”, 1969, Czechosłowacja, reż. J. Jakubisko, 82 min.

27.05.2018, godz. 18.000
„Teoremat”, 1968, Włochy, reż. P.P. Pasolini, 98 min.

31.05.2018, godz. 18.00
„Ręce do góry”, 1967, Polska, reż. J. Skolimowski, 76 min.

02.06.2018, godz. 18.00
„Stokrotki”, 1966, Czechosłowacja, reż. V. Chytilova, 74 min.

03.06.2018, godz. 18.00
„Chinka”, 1967, Francja, reż. J.-L. Godard, 96 min.

Kino – jak żadne inne medium – odzwierciedla społeczną atmosferę końca lat 60. Na fali kulturalnego przełomu młodzi twórcy sięgali po nowe środki stylistyczne. We wszystkich krajach europejskich powstawały odważne filmy, zrywające z konwencjonalną estetyką i poruszające kontrowersyjne tematy. Wydarzenia polityczne tego okresu skutkowały reorganizacjami kinematografii: w 1965 roku w RFN powołano na przykład Kuratorium Młodego Filmu Niemieckiego, które współfinansowało nowe, ambitne produkcje. W Polsce z kolei w 1968 roku zreorganizowano Zespoły Filmowe, w których odbywała się produkcja filmów. Nie tylko zmieniła się lista Zespołów, ale też wielu ich pracowników musiało opuścić kraj na fali antysemickiej nagonki. Podobnie głębokie przemiany zaszły w innych kinematografiach europejskich. O ich przebiegu i konsekwencjach rozmawiać będą eksperci, historycy kina, przed projekcją „Marcowych migdałów” w reżyserii Radosława Piwowarskiego.

Prof. Tadeusz Lubelski, autor m.in. Nowa fala. O pewnej przygodzie kina francuskiego (2000), Historia kina polskiego. Twórcy, filmy, konteksty (wyd. 1 2009), Historia niebyła kina PRL (2012, Nagroda „Kina” im. Bolesława Michałka, Nagroda PISF dla najlepszej książki filmowej roku, Nominacja do Nagrody NIKE), współredaktor monumentalnej, czterotomowej „Historii kina” (wyd. Universitas)

Prof. Piotr Zwierzchowski, autor m.in. Pęknięty monolit. Konteksty polskiego kina socrealistycznego (2005), Kino nowej pamięci. Obraz II wojny światowej w kinie polskim lat 60. (2013), prezes Polskiego Towarzystwa Badań nad Filmem i Mediami

Stokrotki

Jeśli należałoby wskazać jeden tytuł czechosłowackiej filmowej nowej fali, który najmniej stracił na aktualności i wciąż zaskakuje inwencją wizualną, byłyby to „Stokrotki”. Histeryczne wręcz poszukiwanie formy filmowej – warto zwrócić uwagę na fantastyczne zdjęcia i eksperymenty z taśmą filmową autorstwa Jaroslava Kučery oraz scenografię i stroje Ester Krumbachovej, jednej z autorek scenariusza – współgra z ekstatyczną galopadą wątków. Chytilová opisywała pracę nad filmem w następujący sposób: „Byłam jak myśliwy, który idzie za zwierzyną”. I rzeczywiście, wyczuwalna zachłanność i pasja pozwalają na konotacje łowieckie. Zdobywanie to także temat „Stokrotek”: Maria I i Maria II dosłownie polują na mężczyzn, zostawiając ich bez emocji i pieniędzy. Ale świat bohaterek nie obraca się wyłącznie wokół płci przeciwnej: to jest jeden, wcale nie najważniejszy element zepsutego świata, który obie Marie chcą zepsuć jeszcze bardziej. Szukają ekscesu, przekraczają bariery i niszczą wspólne mienie, demolując mieszkania, objadając się i rzucając jedzeniem. Licytacja na wyzwania jest sprawdzianem dla nich samych i dla świata: czy granice istnieją? Takiego zdania były ówczesne władze Czechosłowacji, których partyjni przedstawiciele publicznie krytykowali film, a on sam, choć nie został oficjalnie zakazany, był rzadko wyświetlany. Milan Kundera, który mieszkał w Pradze, musiał się udać o położonego 200 km dalej Brna, aby obejrzeć „Stokrotki”. Wspominając tę projekcję, pisał o dwóch obrzydliwie pięknych dziewczynach, które próbują realizować swoje demokratyczne prawa – tu i teraz.

Sedmikrásky, 1966, Czechosłowacja, reż. Věra Chytilová, scen. Věra Chytilová, Ester Krumbachová, Pavel Juráček, zdj. Jaroslav Kučera

Ręce do góry

Ostatni film Jerzego Skolimowskiego nakręcony w Polsce. Po decyzji o zakazie dystrybucji reżyser opuścił kraj. Widzowie zobaczyli „Ręcę do góry” dopiero w grudniu 1981 roku. W prologu dokręconym przed premierą Skolimowski mówi: „Zrozumiałem, że jeśli nie mogę robić filmu o tym, co rozumiem, nie mogę robić filmu o moim kraju, nie mogę mówić tego, co myślę, to musiałem wyjechać”. Ze względu na wybuch stanu wojennego tytuł został jednak ponownie usunięty z programów kinowych. Szerszą publiczność film uzyskał dopiero w latach dziewięćdziesiątych.
„Ręce do góry” to wielowarstwowa historia, na którą składają się różne epoki historyczne. Z okazji rocznicy uzyskania dyplomu spotykają się byli studenci Akademii Medycznej. Coraz bardziej upojeni alkoholem, w tańcu sterowanym muzyką Krzysztofa Komedy, wybierają się w podróż do przeszłości. Raz po raz zaciera się granica między rzeczywistością a pijackim zwidem. Krytyczny rozrachunek, jakiego dokonuje Skolimowski, jest jednak jak najbardziej realny. „A mówią, że nasze pokolenie nie jest zdolne do bohaterstwa” – mówi jedna z jego postaci. Pokazywana przez reżysera młodzież jest wygodna i konformistyczna. Scena, w której okazuje się, że na lepionym przez nich plakacie Stalin ma dwie pary oczu, należy do najbardziej znanych w historii kina polskiego. Zorientowawszy się, co zrobili, bohaterowie uciekają przerażeni.
„Ręce do góry” to utwór odważny – nie tylko dlatego, że otwarcie opowiada o lękach młodego pokolenia w PRL, ale też ze względu na złożoną strukturę formalną. Skolimowski konstruuje fabułę z metaforycznych urywków. Przekracza granice konwencjonalnego języka filmowego. Wśród historyków kina do dziś toczy się dyskusja, czy jego wczesną twórczość uznać za polską „nową falę”.

Ręce do góry, 1967, Polska, reż. Jerzy Skolimowski, scen.: Jerzy Skolimowski, Andrzej Kostenko, zdj. Witold Sobociński, Andrzej Kostenko

Chinka

„Trzeba zastąpić mgliste idee jasnymi obrazami” – głosi początkowy napis. Tej zasadzie podporządkowana jest eksperymentalna forma tego „filmu w trakcie tworzenia”. Realizując go, Godard stopniowo porzucał kino fabularne na rzecz filmu w formie eseju, zaangażowanego w sprawy społeczne i kwestionującego tradycyjną formę. Jego ideowym punktem odniesienia były koncepcje Bertolta Brechta, który w teatrze widział narzędzie rewolucyjnej zmiany świadomości widza. Godard wywołuje więc w filmie tzw. Brechtowskie efekty obcości, na które składają się: pokawałkowanie akcji, eksponowanie pracy ekipy filmowej, improwizacja czy widoczna gra aktorska. Autor sygnalizuje tym samym, że opowiadana historia jest wtórna wobec myśli teoretycznej. W wywiadach opisywał „Chinkę” jako puzzle, które angażują widza w proces układania sensów.
Film opowiada historię pięciorga bohaterów, którzy w paryskim apartamencie wypracowują ideę rewolucji. Fabuła w luźny sposób nawiązuje do literatury rosyjskiej („Na dnie Gorkiego”, „Biesy” Dostojewskiego), w dialogach pojawiają się również liczne odniesienia do tekstów filozoficznych, artystycznych oraz kultury popularnej. Większość filmu zorganizowana jest jednak wokół „Czerwonej książeczki” Mao Zedonga, która jest wielokrotnie czytana i analizowana, a setki jej egzemplarzy stanowią dominujący element scenografii. „Chinka” jest próbą przełożenia na język kina maoistycznej wykładni marksizmu-leninizmu w duchu Brechta. Wielokrotnie pojawiają się zatem elementy teatralne, połączone z ideami rewolucji. Brechtowski twórca teatralny, tak samo jak rewolucjonista, za punkt wyjścia obiera rzeczywistość, którą nie tylko analizuje i przedstawia, ale przede wszystkim dąży do jej radykalnej przemiany.

La chinoise, 1967, Francja, reż. i scen. Jean-Luc Godard, zdj. Raoul Coutard

Teoremat

Alegoryczna opowieść o nędzy mieszczańskich wartości, które pod wpływem nieoczekiwanego wydarzenia okazują się puste i nietrwałe. Pasolini zrealizował ten film bez scenariusza, w eksperymentalnej formie, dzieląc go na kilka segmentów. Narracja pierwszej części zorientowana jest wokół postaci granej przez Terence’a Stampa. Podobno podczas zdjęć nie zamienił on nawet jednego zdania z autorem. Dostawał tylko drobne wskazówki dotyczące gry aktorskiej, która ograniczyła się, jak sam to określał „do czystej obecności”. Ostatecznie stworzona została ambiwalentna postać przez jednych określana jako „chrystologiczna” (film został nagrodzony przez jury katolickie na festiwalu w Wenecji), przez innych jako bluźniercza (sam papież potępił film). Bohater zjawia się jako gość w majętnej rodzinie przemysłowców i powoduje przemianę każdego z osobna, urzeczywistniając ich ukryte tęsknoty, lęki, pragnienia. Jego nieuniknione odejście prowadzi do kryzysu osobowości członków rodziny. Ich losy składają się na studium osobowości mieszczan, którzy w różny sposób próbują uporać się z nowym stanem świadomości.
Fabularną część filmu poprzedza prolog imitujący reportaż. Dziennikarz pyta wychodzących z pracy robotników o bezprecedensowy gest przemysłowca, który oddał im w posiadanie fabrykę. W tym kontekście padają pytania o możliwość rewolucji, o dalsze losy społeczeństwa i rolę mieszczaństwa. Ostatnie pytania zostają zawieszone bez odpowiedzi.
Enigmatyczny tytuł filmu ma wiele znaczeń, które trafnie uchwytuje greckie pojęcie theorema, tłumaczone jako spektakl, wizja, prawidło, wzór, przedmiot badań. Pasolini w wyestetyzowanej i wizyjnej formie konstruował filmowy wywód filozoficzny, podejmujący problem kondycji współczesnego człowieka w obliczu zagubienia i kryzysu wartości.

Teorema, 1968, Włochy, reż. i scen. Pier Paolo Pasolini, zdj. Giuseppe Ruzzolini

Ptaszki, sieroty i głupcy

„Ta historia kończy się źle, ale nie powinno to was powstrzymać od śmiechu, ponieważ bohaterowie tego filmu śmieją się do ostatniej chwili”. To autorskie wprowadzenie można interpretować nie tylko w odniesieniu do filmowych bohaterów, ale także czechosłowackiego społeczeństwa po 1969 roku, dla którego rozpoczął się wówczas trudny okres „normalizacji”. Film, realizowany pośpiesznie w pierwszych miesiącach po wkroczeniu do Czechosłowacji wojsk Układu Warszawskiego, w atmosferze końca starego świata i nowej, ale przeczuwalnie gorszej rzeczywistości, to zapis prób oporu wyrastających z ducha hippisowskiej kontestacji. Tym samym powstało dzieło niezwykle barwne, oryginalne, prowokujące intelektualnie, a jednocześnie pełne kinofilskich odniesień, jak scena tańca na śmietnisku taśm celuloidowych czy parodiowanie przez bohaterów czołówek z nazwami wytwórni filmowych. Motywem przewodnim filmu jest ruina: bohaterowie mieszkają w zdewastowanym kościele, a i sami wydają się okaleczeni, skrzywdzeni przez wojenne doświadczenia. W tym świecie-ruinie jedynym pewnikiem staje się tytułowe szaleństwo, które stanowi enklawę wolności. Losy bohaterów prowokują do pytania o granice wolności – czy szukanie własnego spełnienia nie jest czasami destrukcyjne dla nas i naszego otoczenia? Film, jako „dzieło skażone nihilizmem i negujące społeczne – nie tylko socjalistyczne – wartości” nie został dopuszczony do dystrybucji. Jego spóźniona premiera w Karlowych Warach w 1990 roku przyniosła mu nagrodę FIPRESCI i zasłużone miejsce w panteonie arcydzieł czechosłowackiej filmowej nowej fali.

Vtáčkovia, siroty a blázni, 1969, Czechosłowacja/Francja, reż. Juraj Jakubisko, scen. Juraj Jakubisko, Karol Sidon, zdj. Igor Luther

Podpalacze

Tytuł wyprodukowanego przez stację telewizyjną Westdeutscher Rundfunk filmu (Brandstifter) można przełożyć na język polski zarówno jako „Podpalacze”, jak i „Podżegacze”. Premiera odbyła się zaledwie rok po pożarach spowodowanych w dwóch domach towarowych we Frankfurcie nad Menem przez Andreasa Baadera i Gudrun Ensslin, późniejszych przywódców Frakcji Czerwonej Armii. Protestowali oni w ten sposób przeciwko społeczno-politycznemu porządkowi w Republice Federalnej Niemiec końca lat sześćdziesiątych. Film Klausa Lemkego, który dla wielu członków mieszczańsko-konsumpcyjnego społeczeństwa zachodnioniemieckiego był obyczajowym skandalem, odnosi się do tych wydarzeń w tyleż wyraźny, co niedosłowny sposób. Reżyser portretuje fikcyjną grupę kolońskich studentów prawa, zbuntowanych przeciwko dominującemu porządkowi. Bohaterowie, przedstawiciele tak zwanego pokolenia 68, dyskutują o światowej polityce i konieczności kulturowych zmian w Niemczech, w tym rewolucji w świecie akademickim. Podczas gdy jedni ufają sile słowa, inni decydują się na czyny. Nad filmowymi wydarzeniami unosi się duch czasu, przypominający o fascynacji reżysera amerykańską kulturą – jego protagoniści piją Coca-Colę, słuchają muzyki rockowej, lubią pop-art, wyjeżdżają do Nowego Jorku…
Lemke, wielbiciel hollywoodzkiego kina gatunków, uchodzący niegdyś za najbardziej antyintelektualnego filmowca niemieckiego, stworzył niepokojący, autorefleksyjny, a jednocześnie (auto)ironiczny film, lokujący się na antypodach zarówno kina komercyjnego, jak i arthouse’owych utworów pokolenia sygnatariuszy manifestu z Oberhausen. W „Podpalaczach” obsadził ponadto dwie, niezwykle ważne dla niemieckiej kinematografii artystki – Margarethę von Trotta, która niedługo później stała się jedną z najsławniejszych reżyserek europejskich, oraz, zaledwie osiemnastoletnią wówczas, Iris Berben, dziś divę niemieckiego filmu.

Brandstifter, 1969, RFN, reż. i scen. Klaus Lemke, zdj. Robert van Ackeren

Brandstifter
Marcowe migdały

Najbardziej znany polski film fabularny opowiadający o marcu 1968 roku, nakręcony w atmosferze politycznego przełomu końca lat osiemdziesiątych. Zdjęcia realizowane były w 1989 roku, premiera odbyła się już w 1990 roku. Radosław Piwowarski przedstawia własne pokolenie – uczniów ostatniej klasy liceum, którzy w 1968 roku dopiero wkraczali w dorosłość. Akcja rozgrywa się w fikcyjnym miasteczku Lublim. Mimo że wydarzenia w Warszawie – protesty studentów przeciwko zdjęciu „Dziadów” z afisza – obecne są jedynie w tle, to polityka nie oszczędza młodych bohaterów na prowincji. Tomek, współtwórca szkolnej gazetki, próbuje bronić się przed cenzurą. Uczniowie wysyłani są na manifestacje w obronie Gomułki. Marcyś musi wyjechać z Polski ze względu na „semickie” pochodzenie.
Sytuacja zagęszcza się, gdy w lokalnej gazecie ukazuje się donos: relacja z klasowej prywatki. Jej uczestnicy oskarżani są o udział w orgiach „bananowej młodzieży” oraz kultywowanie „niepolskich” i „niekatolickich” tradycji. Tekst zatytułowany jest „Na syjonistyczną nutę”. Marcyś, który do tej pory nie przywiązywał wagi do swoich korzeni, zaczyna rozumieć, że jego czas w Lublimie się kończy. Krótko później Tomek wiesza w szkolnej gablocie zdjęcie gołej pupy Oli, wypiętej w stronę partyjnych dygnitarzy. Szkolne dochodzenie w tej sprawie to przypowieść na temat peerelowskich metod politycznych.
Konflikt pokoleń przeplata się tu z konfliktem politycznym: uczniowie to w większości idealiści, wśród nauczycieli i rodziców nie brakuje zaś cyników. Na tym tle wyjątkową postacią jest dziadek Tomka – dawniej legionista, dziś wierny słuchacz radia Wolna Europa. Bohaterowie żyją niejako w zawieszeniu. Doświadczają pierwszych poważnych miłości, zakrapianych prywatek i tańca w rytm rock and rolla. Jednocześnie na polskiej prowincji dogania ich polityka, z którą nie potrafią sobie poradzić. Dramat pokolenia wyłania się w słowach piosenki „Ta nasza młodość, co nie ustoi zbyt długo”, która towarzyszy scenie wyjazdu Marcysia.

Marcowe migdały, 1989, Polska, reż. i scen. Radosław Piwowarski, zdj. Zdzisław Najda

Wielkie marzenie

Marzenia są subiektywne i indywidualne, podobnie jak pamięć o strajkach studenckich sprzed kilkudziesięciu lat. „Wielkie marzenie” to film o radzeniu sobie z wieloznacznością i różnorodnością wspomnień tamtych wydarzeń. Paradoksalnie jednym z głównych bohaterów jest policjant pacyfikujący protesty studenckie. Dla młodego, początkującego Nicoli niepopularna służba stanowi jedyną możliwość awansu społecznego i wyrwania się z ubogiej włoskiej prowincji. Wrażliwemu mężczyźnie ze zdolnościami aktorskimi daleko jednak do typowego policjanta. Dramatyczna konfrontacja z protestującymi studentami skłoni go do wzięcia losu we własne ręce i podjęcia kariery w teatrze. Jest to autobiograficzny wątek z życiorysu reżysera, który przed rozpoczęciem pracy w przemyśle filmowym przeszedł przez służbę w policji podczas strajków w 1968 roku. Fabuła obejmuje też dwa inne doświadczenia, typowe dla pokolenia buntów. Laura jest zaangażowaną w protesty studentką. Podejmuje kilka różnych batalii – jako katoliczka wprowadza ferment wśród komunizujących przywódców protestów. Jej zaangażowanie w strajki i w walkę o los nieuprzywilejowanych uznawane są przez konserwatywną rodzinę za skandal i prowadzi do konfliktu. Film ukazuje również wewnętrzną walkę, jaka toczy się w niej między etyką katolicką a wyzwoleniem obyczajowym i kuszącą hippisowską swobodą seksualną. Trzeci bohater, Libero, uzupełnia obraz epoki buntu. Jest charyzmatycznym przywódcą protestu studenckiego i utopijnym rewolucjonistą. Losy tych trojga postaci przeplatają się, tworząc romantyczno-sentymentalną opowieść o złożonej historii protestów we Włoszech i dążeniu do różnych wielkich marzeń.

Il grande sogno, 2009, Włochy, reż. Michele Placido, scen. Doriana Leondeff, Angelo Pasquini, Michele Placido, zdj. Arnaldo Catinari

Dowód osobisty

Wchodzenie w dorosłość w Czechosłowacji 1974 roku nie było łatwe. Szczególnie, że dowód osobisty – „najcenniejszy dokument wypożyczony przez państwo, którego znieważenie karane jest śmiercią” – narzucił bohaterom nowe ograniczenia, jak na przykład obowiązek dwuletniej służby wojskowej. Dowód osobisty, kojarzony w wolnych społeczeństwach z niezależnością i wolnością, w znormalizowanym społeczeństwie stał się symbolem opresji. Jego fizyczność bywała impulsem do gestów oporu, takich jak nadrywanie piętnastej strony na znak niezgody z postulatami 15. Zjazdu Komunistycznej Partii Czechosłowacji. Jak jeszcze może się wyrazić bunt młodzieży w sytuacji, gdy matka prasuje na kant dżinsy kupione w Tuzexie i sugeruje założenie stylonowych spodni, a ojciec nawet w zaciszu czterech ścian boi się wypowiedzieć jakąkolwiek krytyczną ocenę o systemie? W Czechosłowacji lat siedemdziesiątych przestrzenią autoekspresji stały się subkultury muzyczne oraz własna twórczość literacka. Słuchanie Pink Floydów, w większym stopniu zaś udział w koncertach „plastików”, czyli czeskiej grupy muzycznej Plastic People of the Universe, to deklaracje światopoglądowe, wyraz niezgody na życie przesiąknięte obłudą i propagandą. Znakomicie ów bunt wobec oficjalnej kultury „estradowej”, prób kupowania społeczeństwa za pomocą racjonowania towarów i usług oraz życia w rytm trasy dom-praca-knajpa wyrażają teksty poetów czeskiego undergroundu takich jak Miroslav „Skalák” Skalický czy Ivan Martin „Magor” Jirous, których echo pobrzmiewa w wierszach jednego z filmowych protagonistów. Nostalgiczna optyka, obecna także w prozie Petera Šabacha, będącej inspiracją dla filmu, nie przesłania jego gorzkiego przekazu: rozczrowania konformistyczną postawą najbliższych czy złości na przemoc i zbrodnie sygnowane przez komunistyczną Czechosłowację.

Občanský průkaz, Czechy / Słowacja 2010, reż. Ondřej Trojan, scen. Petr Jarchovský, zdj. Martin Štrba

Jeśli nie my, to kto

„Potrzebuję cię, Gudrun, sam nie dam sobie rady” – notuje pisarz Bernward Vesper w połowie lat sześćdziesiątych w liście adresowanym do swojej ukochanej, germanistki Gudrun Ensslin. W swoim fabularnym debiucie ceniony niemiecki dokumentalista, Andres Veiel, opowiada o powstaniu i rozwoju erefenowskiego ruchu kontestacyjnego, którego postulaty skierowane były między innymi przeciwko mieszczańsko-kapitalistycznemu porządkowi powojennych Niemiec, i na którego gruncie powstała radykalnie lewicowa organizacja terrorystyczna o nazwie Frakcja Czerwonej Armii. Akcja filmu obejmuje lata 1949-71, choć reżyser koncentruje się na wydarzeniach z lat sześćdziesiątych. Veiel dokładnie zarysowuje kontekst społeczno-polityczny, jednak prawdziwym celem dociekań czyni prywatne losy uczestników ówczesnych wypadków, w iście melodramatyczny sposób obrazując burzliwy związek dwojga młodych intelektualistów. Twórca, który w latach siedemdziesiątych uczęszczał na seminarium reżyserskie prowadzone w Berlinie Zachodnim przez Krzysztofa Kieślowskiego, portretuje bohaterów w nader ambiwalentny sposób – w jego wersji Ensslin i Vesper wydają się jednocześnie pociągający i odpychający. Nazistowskie dziedzictwo, z którym musiało zmierzyć się młode pokolenie Niemców, domagające się od generacji rodziców moralnego zadośćuczynienia za zbrodnie reżimu, nadaje postaciom Veiela rys tragiczny, co znajduje potwierdzenie w bezlitosnych słowach matki głównego bohatera: „Gdyby nie Führer, nie byłoby cię na świecie”. Starannie zainscenizowany, oprawiony muzyką z epoki i wzbogacony wątkiem queerowym „Jeśli nie my, to kto” został wyróżniony nagrodą Alfreda Bauera podczas festiwalu filmowego w Berlinie w 2011 roku.

 Bernward Vesper był synem nazistowskiego pisarza Willa Vespera.

Wer wenn nicht wir, 2011, reż. i scen. Andres Veiel, zdj.: Judith Kaufmann

Po maju

Pierwsze słowa filmu to fragmenty „Myśli” Pascala czytane podczas licealnej lekcji. Filozoficzne rozważania o kruchości istnienia stanowią nietypowy kontekst dla opowieści o epoce buntów i kultury hippisowskiej. Film przedstawia raczej intymną historię budzenia się świadomości dorastającego młodzieńca niż rewolucję 1968 roku. Akcja rozgrywa się kilka lat po pamiętnym maju, ale aura tamtych dni nadal oddziałuje. Głównym bohaterem jest Gilles, drobnomieszczański licealista z przedmieść Paryża. W „Po maju” pokazany jest proces stopniowego wchodzenia w dorosłe życie w latach siedemdziesiątych i ciekawa przemiana od entuzjastycznego zaangażowania w protesty, poprzez przewartościowywanie walecznej postawy, aż do określenia indywidualnego stanowiska, zmierzającego raczej ku sztuce jako narzędziu rewolucji i przemiany świadomości. Na swojej drodze Gilles doświadcza kultury tamtych czasów w całej jej różnorodności. Epoka odtworzona jest w filmie z wielką precyzją i wyczuciem najmniejszych detali. Bohater jest rozdarty między dwiema sympatiami: wojującą aktywistką zaangażowaną w rewolucyjny kolektyw filmowy oraz zjawiskową hippiską, uciekającą od rzeczywistości w narkotyki i hedonizm. Podobne napięcia panują między kolegami, którzy z jednej strony chcą go wciągnąć w walkę sabotażową, z drugiej w świat sztuki. W fabułę inteligentnie wplecione są zwięzłe rozmowy, w których przewijają się myśli dotyczące sztuki współczesnej i awangardowej, rewolucyjnej formy filmowej, Międzynarodówki Sytuacjonistów, jak i zbrodni rewolucji kulturalnej w Chinach. Klimat epoki uzupełnia lekka i sugestywna muzyka.

Après mai, 2012, Francja, reż. i scen. Olivier Assayas, zdj. Eric Gautier

Zakładnik

„Znasz słowacki, uczysz się niemieckiego. Jeszcze tylko węgierski i będzie z ciebie prawdziwy Słowak” – mówi babcia do Petra, tytułowego zakładnika. Pod koniec lat sześćdziesiątych – w czasie, gdy rozgrywa się akcja filmu – znajomość języków jest nie tylko znakiem przywiązania do idei wielokulturowej Słowacji. Okazuje się też szczególnie ważna dla osób, których rodziny zostały rozdzielone – jak dla Petra, który nie może dołączyć do rodziców przebywających w Wiedniu. Więźniami systemu okazują się także pozostali bohaterowie: dziadek, który z pozycji szefa restauracji w wiedeńskim Carltonie został zdegradowany do kierownika lokalnej knajpy, w której serwuje piwo, kiełbaski i Kofolę, czyli czechosłowacką odpowiedź na imperialistyczną Coca-Colę. Zakładnikami systemu są zarówno dorośli, jak i dzieci – tych ostatnich dyscyplinuje szkoła, która jednak, dzięki empatycznej nauczycielce, staje się także miejscem ludzkich odruchów i bezinteresownej solidarności ze słabszymi. Tylko w przestrzeni klasy, z ust dzieci, mogą paść proste, ale jednocześnie niewygodne pytania, jak to skierowane do wizytujących dzieci pograniczników: Kim byli ludzie, których zabiliście w zeszłym tygodniu? To z wypracowań szkolnych o świętach Bożego Narodzenia dowiemy się o sytuacji domowej uczniów, o prawdziwym stosunku ich rodziców do systemu komunistycznego czy wartościach, którymi się kierują. Portret najmłodszych pozwala jak w soczewce przyjrzeć się absurdom czasów, gdy dzieci odbierane były rodzicom nie z powodu bicia i przemocy w rodzinie, ale w konsekwencji decyzji dorosłych o opuszczeniu kraju. Jednocześnie świat dziecięcy, nieskażony obłudą i interesownością, niesie nadzieję, że przyszłość będzie dla bohaterów bardziej łaskawa. Widok sowieckich czołgów przekraczających granicę Czechosłowacji, transmitowany w telewizji każe zweryfikować to oczekiwanie.

Rukojemník, Słowacja/Czechy 2014, reż. Juraj Nvota, scen. Peter Pišťanek, Marian Urban, zdj. Diviš Marek
Omówienie
image
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować.
Przejdź szybką rejestrację lub autoryzację.

Najbardziej oczekiwane wydarzenie w Warszawie :

Warsztat dla par pt.: "O chuj Ci chodzi?"
PGE Narodowy
Ed Sheeran
PGE Narodowy
Ed Sheeran Official Event, PGE Narodowy, 11.08.2018
PGE Narodowy
Jay-Z i Beyoncé w Polsce!
Stadion Narodowy
The Rolling Stones zagrają w Polsce w 2018!
PGE Narodowy
Znieść obowiązek szkolny
Ministerstwo Edukacji Narodowej
JAY-Z and Beyoncé OTR II - w Warszawie
PGE Narodowy
Wianki nad Wisłą 2018
Multimedialny Park Fontann w Warszawie
Skrillex na Wiankach nad Wisłą 2018 Warszawa
Wianki nad Wisłą w Warszawie